sobota, 16 kwietnia 2011

Kanclerz Austrii Alfred Gusenbauer: chcemy silniejszej pozycji Polski w UE

Polska jest za bardzej przejrzystą i demokratyczną Unią Europejską. Taką deklarację złożył premier Jarosław Kaczyński ...
Polska jest za bardzej przejrzystą i demokratyczną Unią Europejską. Taką deklarację złożył premier Jarosław Kaczyński po spotkaniu z kanclerzem Austrii Alfredem Gusenbauerem. Premier wyraził nadzieję, że szczyt Unii w Brukseli wypracuje mandat, który pozwoli na zreformowanie Wspólnoty w ten sposób w ciągu roku. Kaczyński dodał, że podczas spotkania obie strony przedstawiły swoje stanowiska w sprawie unijnej konstytucji, a rozmowa przebiegła w dobrej atmosferze. Premier zwrócił jednak uwagę na niewystarczającą nieraz informację o stanowiskach poszczególnych państw. Innym tematem rozmowy była sytuacja na Bałkanach. Jarosław Kaczyński podkreślił, że Polska i Austria leżą w tej samej części Europy i utrzymują bardzo dobre stosunki. Dodał, że istnieją duże możliwości rozwoju współpracy gospodarczej. Kanclerz Gusenbauer powiedział, że Austria jest zainteresowana budową silnej Europy. Konstytucja Unii Europejskiej powinna sprawić, że Unia będzie zdolna do działania. Zdaniem Gusenbauera, dyskusji nad konstytucją nie można przeciągać na kilka lat, gdyż nie zgodzą się na to społeczeństwa Unii. Dokument, regulujący najważniejsze problemy możnaby, jego zdaniem, przyjąć dość szybko. Kanclerz wyraził przekonanie, że przyszłotygodniowy szczyt Unii Europejskiej w Brukseli wypracuje silny mandat dla dalszych prac nad konstytucją. Dodał, że Austria chce silniejszej pozycji Polski w Unii. Gusenbauer opowiedział się za unijną solidarnością w dziedzinie energetycznej, która powinna oznaczać zmniejszenie zależności od dostaw surowców energetycznych. Może się do tego przyczynić projekt budowy gazociągu "Nabucco", który w pewnym stopniu uniezależniłby Europę od dostaw gazu ziemnego z Rosji.

Austria: Socjaldemokraci prowadzą w powyborczych sondażach

W przedterminowych wyborach parlamentarnych w Austrii zwyciężyła Partia Socjaldemokratyczna przed Partią Ludową - takie są...
W przedterminowych wyborach parlamentarnych w Austrii zwyciężyła Partia Socjaldemokratyczna przed Partią Ludową - takie są pierwsze, sondażowe wyniki. Socjaldemokraci zdobyli jednak tylko 28,6 procent głosów. Jeszcze gorzej wypadła chadecja, która uzyskała 25,1 procent głosów.
Żadne z wielkich ugrupowań nie osiągnęło 30-procentowego poparcia, co dla lewicy i chadecji jest najgorszym wynikiem w powojennej historii Austrii. W 2006 roku socjaldemokraci uzyskali 35 procent głosów, a chadecy 34 procent.
Faktycznym zwycięzcą dzisiejszych wyborów jest skrajnie prawicowa Austriacka Partia Wolności, która otwarcie lansowała w swojej kampanii eurosceptycyzm wykorzystując nastroje ksenofobiczne. Otrzymała aż 17,9 procent głosów i znalazła się na trzecim miejscu, zwiększając swój stan posiadania z roku 2006 aż o 6 punktów. Na drugie skrajnie prawicowe ugrupowanie, Sojusz na rzecz Przyszłości Austrii Joerga Haidera głosowało aż 11,9 procent wyborców, podczas gdy w roku 2006 - 7 procent. Austriacka partia Zielonych otrzymała tylko 10,5-procentowe poparcie.
"To totalna katastrofa. Spełnił się czarny sen. Austria skręca gwałtownie na prawo. Fatalna polityka wielkiej koalicji doprowadziła do spektakularnego sukcesu skrajnej prawicy" - powiedział Polskiemu Radiu politolog Peter Ulram.
Ogłoszenia wstępnych oficjalnych wyników należy się spodziewać późnym wieczorem, ale ostatecznych - dopiero po 6 października, kiedy 10 procent wyborców nadeśle swoje głosy za pośrednictwem poczty.

Zmiany w komisji samorządu teryrtorialnego

Nowym szefem komisji samorządu teryrtorialnego i polityki regionalnej został Dawid Jackiewicz z PiS. Wcześniej Komisja ...
Nowym szefem komisji samorządu teryrtorialnego i polityki regionalnej został Dawid Jackiewicz z PiS. Wcześniej Komisja odwołała swoje prezydium. Dotąd komisji szefował Waldemar Pawlak z PSL. Jego zastępcami byli Waldy Dzikowski z PO, Dawid Jackiewicz z PiS i Waldemar Nowakowski z Samoobrony. Wczoraj Sejm zdecydował o poszerzeniu składu komisji o 30 posłów. Tym samym liczy ona 61 osób i jest największą sejmową komisją. Organ ten pracuje teraz, między innymi, nad zmianami w samorządowej ordynacji wyborczej forsowanymi przez PiS. Zakłada ona tak zwane "blokowanie list". Propozycjom tym sprzeciwia się opozycja. Według niej, faworyzują one obecną koalicję rządową, a więc PiS, LPR i Samoobronę. Waldemar Pawlak jest jednym z zagorzałych przeciwników zmian w ordynacji. Dziś w wywiadzie dla radiowej Trójki nazwał projekt zmian "wariackim i niepotrzebnym".

Nie będzie publicznego wysłuchania projektu nowelizacji ordynacji wyborczej do samorządów

Sejmowa komisja samorządowa odwołała publiczne wysłuchanie projektu nowelizacji ordynacji wyborczej do samorządów. ...
Sejmowa komisja samorządowa odwołała publiczne wysłuchanie projektu nowelizacji ordynacji wyborczej do samorządów. Wysłuchanie miało się odbyć 11 września. Za zgłoszoną przez Prawo i Sprawiedliwość uchwałą o odwołaniu wysłuchania głosowało 31 posłów. Nikt nie był przeciw. Posłowie opozycji nie wzięli udziału w głosowaniu. Wcześniej odbyła się burzliwa dyskusja, w trakcie której opozycja chciała uniemożliwić głosowanie środkami formalnymi. Przeprowadzenie wysłuchania publicznego mogłoby uniemożliwić koalicji rządowej zmianę ordynacji wyborczej przed planowanym na 12 listopada terminem wyborów. Chodziło przede wszystkim o poprawkę umożliwiającą blokowanie list wyborczych. Według opozycji, faworyzuje to PiS, Ligę Polskich Rodzin i Samoobronę. Wczoraj Sejm powiększył skład komisji o około 30 posłów. Koalicja ma teraz przewagę w komisji. Dziś rano komisja odwołała przewodniczącego, Waldemara Pawlaka z Polskiego Stronnictwa Ludowego, który był przeciwko blokowaniu list. Zastąpił go Dawid Jackiewicz z PiS. Zmieniono też skład prezydium komisji, w którym zasiadają wyłącznie posłowie koalicji. Reprezentujący opozycję poseł Platformy Obywatelskiej Waldy Dzikowski zrezygnował na znak protestu z funkcji wiceprzewodniczącego.

Komisja Europejska sprawdza niemieckie firmy energetyczne

Urzędnicy Komisji Europejskiej przeszukali siedziby największych niemieckich koncernów energetycznych. Bruksela ...
Urzędnicy Komisji Europejskiej przeszukali siedziby największych niemieckich koncernów energetycznych. Bruksela podejrzewa cztery firmy o zmowę cenową i sztuczne zawyżanie cen energii na rynku niemieckim. Specjaliści z Komisji Europejskiej i Niemieckiego Urzędu do spraw Konkurencji przeprowadzili kontrole w siedzibach czterech niemieckich potentatów energetycznych oraz związanych z nimi spółek. Badają oni, czy firmy E-ON, RWE, Vattenfall i EnBW uzgadniały między sobą ceny energii, a także czy dokonały podziału terytorium Niemiec na strefy wpływów poszczególnych koncernów. Oznaczałoby to złamanie obowiązującej w krajach Unii zasady wolnej konkurencji. Komisja Europejska nie po raz pierwszy interesuje się działalnością niemieckich firm energetycznych. Jej urzędnicy przeszukali ich siedziby w maju tego roku. Rzeczniczka Urzędu do spraw Konkurencji powiedziała jednak, że obie kontrole nie mają nic wspólnego. Zarówno przedstawiciele Komisji Europejskiej jak i niemieckiego urzędu nie podają szczegółów ani rezultatów dzisiejszego przeszukania.

Kaczyński i Rasmussen o bezpieczeństwie energetycznym

Premierzy Polski i Danii są zgodni, że konieczna jest redukcja zależności starego kontynentu od importowanych źródeł ...
Premierzy Polski i Danii są zgodni, że konieczna jest redukcja zależności starego kontynentu od importowanych źródeł energii. Kwestia bezpieczeństwa energetycznego Unii Europejskiej była głównym tematem rozmów obu polityków podczas wizyty Andersa Fogh Rasmussena w Warszawie. Szef duńskiego rządu przypomniał, że kilka dni temu jego kraj przedstawił propozycję wzmocnienia polityki energetycznej Unii Europejskiej. Duńczycy chcą, aby zwiększyć wykorzystanie odnawialnych źródeł energii oraz wydajności energetycznej. Premier Rasmussen zwrócił także uwagę, iż konieczne jest, aby kraje Wspólnoty mówiły jednym głosem i tworzyły wspólna linię w kwestii bezpieczeństwa energetycznego. Premier Jarosław Kaczyński dodał, że nie można dopuścić do sytuacji, by wobec państw Europy stosowano tak zwaną broń energetyczną. Politycy zgodzili się ponadto, że ważne jest przyjęcie traktatu konstytucyjnego Unii Europejskiej. Anders Fogh Rasmussen powiedział, że - według niego -traktat nicejski jest dobry, ale przed rozpoczęciem dalszych prac nad dokumentem, należy wziąć pod uwagę głosy z Francji i Holandii. Obywatele tych państw odrzucili w referendach traktat konstytucyjny Unii Europejskiej. Premier Danii dodał, że przyszłością Wspólnoty jest kooperacja i kompromis.

Czy Niemcy otworzą rynek pracy dla Polaków ?

Politycy współrządzącej CDU/CSU rozważają otwarcie niemieckiego rynku pracy dla Polaków i obywateli z pozostałych ...
Politycy współrządzącej CDU/CSU rozważają otwarcie niemieckiego rynku pracy dla Polaków i obywateli z pozostałych �nowych" krajów Unii Europejskiej przed rokiem 2011. Chadecy wskazują na potrzebę skrócenia okresu przejściowego ze względu na brak pracowników w wielu sektorach gospodarki. Minister gospodarki Michael Glos powiedział w wywiadzie dla telewizji publicznej ARD, że Niemcy powinny rozważyć liberalizację przepisów chroniących ich rynek pracy. �Dla niektórych grup pracowników należałoby wprowadzić prawo do swobodnego podejmowania pracy na terenie całej Unii" - stwierdził Glos, nie precyzując jednak, o jakie grupy chodzi. Gospodarczy ekspert CDU Laurenz Meyer w rozmowie z �Berliner Zeitung" również uznał skrócenie okresu przejściowego za godne rozważenia. Taką możliwość skrytykowały natomiast związki zawodowe. W wypowiedzi dla tego samego dziennika ich przedstawicielka przypomniała, że wśród 4 milionów niemieckich bezrobotnych są również dobrze wykwalifikowane osoby i rząd powinien zadbać przede wszystkim o to, aby to one miały pracę. Niemcy, obok Austrii, wprowadziły wraz z rozszerzeniem Unii przed trzema laty najdłuższy okres ochronny dla swojego rynku pracy. Sytuacja na nim zostanie poddana ocenie w roku 2009 r. i jeśli rząd w Berlinie uzna, że istnieje konieczność dalszej ochrony, obcokrajowcy nie będą mogli pracować w Niemczech przez kolejne 2 lata, do roku 2011.

Niemieccy neonaziści pobili Polaka

We wschodnim Berlinie grupa niemieckich neonazistów pobiła młodego Polaka. Śledztwo w tej sprawie prowadzi urząd ochrony ...
We wschodnim Berlinie grupa niemieckich neonazistów pobiła młodego Polaka. Śledztwo w tej sprawie prowadzi urząd ochrony państwa. Do zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę. Pięciu młodocianych napastników przewróciło szesnatoletniego Polaka na ziemię i biło go, grożąc jednocześnie nożem i bronią palną. Mimo obrażeń głowy, Polakowi udało się wyrwać z rąk chuliganów. W pobliskim szpitalu udzielono mu pierwszej pomocy. Wezwana policja zatrzymała pięciu napastników, którzy, jak się okazało, należeli do neonazistowskiej grupy. Dlatego też, w związku z możliwością, iż motywem napadu była wrogość wobec cudzoziemców, śledztwo przejął urząd ochrony państwa. Z kolei we wschodnioniemieckim Magdeburgu doszło wczoraj do pobicia przez neonazistów pięciosobowej grupy niemieckich przesiedleńców z Rosji, tak zwanych Niemców nadwołżańskich. Zagrożenie ze strony grup neonazistowskich we wschodnich Niemczech jest na tyle poważne, że przed zeszłorocznym mundialem były rzecznik niemieckiego rządu ostrzegał cudzoziemców, by nie narażali się niepotrzebnie, podróżując po niebezpiecznych terenach byłej NRD.

"Życie Warszawy" - Niemieckie problemy rodzin mieszanych

Niemiecki rząd proponuje mediacje w sprawie problemu rodzin mieszanych, w których rodzicom zabrania się rozmawiania ...
Niemiecki rząd proponuje mediacje w sprawie problemu rodzin mieszanych, w których rodzicom zabrania się rozmawiania z dziećmi po polsku - pisze "Życie Warszawy". Chodzi o przypadki małżeństw polsko-niemieckich, które się rozwiodły. Niektórym rodzicom zabrania się rozmów z dziećmi po polsku. Niemieckie władze tłumaczą to koniecznością obecności kuratora na takim spotkaniu. W tej sprawie poszkodowani napisali petycję do Parlamentu Europejskiego. Christoph Bergner, pełnomocnik niemieckiego rządu do spraw mniejszości, który przebywał z krótką wizytą w Polsce, powiedział "Życiu Warszawy", że niemiecka minister sprawiedliwości wysłała już pismo do polskiego ministra w tej sprawie. Proponuje, by rozpocząć mediacje. Taka metoda sprawdziła się, gdy były podobne problemy w małżeństwach niemiecko-francuskich. Bergner przekonuje też, że problem choć bardzo głośny, ma tak naprawdę niewielką skalę. Według niego skargę złożyło zaledwie czworo polskich rodziców.

Ekologiczne skutki planowanego gazociągu Rosja - Niemcy

Broń chemiczna, jaką zatopiono w Bałtyku po drugiej wojnie światowej, może okazać się największym utrudnieniem i zagrożeniem ...
Broń chemiczna, jaką zatopiono w Bałtyku po drugiej wojnie światowej, może okazać się największym utrudnieniem i zagrożeniem przy budowie gazociągu Rosja - Niemcy - uważają gdańscy naukowcy i politycy. O ekologicznych skutkach planowanego gazociągu dyskutowano dziś na Politechnice Gdańskiej. Profesor Tadeusz Kasperek z Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni uważa, jeśli rura będzie przebiegać przez składowisko broni, jest bardzo prawdopodobne, że zostanie ono naruszone. Szczególnie niebezpieczny jest znajdujący się tam iperyt, który zaszkodziłby głównie osobom pracującym przy budowie gazociągu. Polska protestuje od kilku lat przeciwko budowie gazociągu Rosja - Niemcy. Zdaniem marszałka Senatu Bogdana Borusewicza, musimy domagać się gwarancji, że nie spowoduje on ekologicznego zagrożenia. Pierwsza rura gazociągu łączącego Rosję i Niemcy ma być oddana pod koniec 2010 r., druga - dwa, trzy lata później.

Niemcy - Bawaria - zakaz palenia

Wprowadzenie w Bawarii restrykcyjnego zakazu palenia odnowiło w Niemczech dyskusję na ten temat. Pełnomocniczka...      Wprowadzenie w Bawarii restrykcyjnego zakazu palenia odnowiło w Niemczech dyskusję na ten temat. Pełnomocniczka rządu w Berlinie do spraw uzależnień domaga się ustanowienia takiego zakazu w całych Niemczech.

            Mechthild Dyckmans powiedziała, że ujednolicenie przepisów zakazujących palenie to najskuteczniejsza droga do ograniczenia nałogu w niemieckim społeczeństwie. Obecnie każdy land ma swoje regulacje w tym zakresie.
            Najostrzejsze przepisy od początku sierpnia obowiązują w Bawarii, gdzie nie można palić w piwiarniach, restauracjach, a nawet w namiotach piwnych. Zakaz obejmie również słynny festiwal piwa Oktoberfest. O wprowadzeniu restrykcyjnych przepisów zdecydowali w referendum sami mieszkańcy Bawarii.
 W innych krajach związkowych prawo jest łagodniejsze i dopuszcza palenie w lokalach, które nie serwują jedzenia albo w wydzielonych pomieszczeniach w restauracjach. Kilka landów już zasygnalizowało, że chciałoby pójść w ślady Bawarii i zaostrzyć przepisy. Domaga się tego na przykład minister zdrowia Nadrenii Północnej - Westfalii. "Nie może być tak, że lodziarnie czy piekarnie zamienają się w kluby palaczy" - powiedziała Barbara Steffens.

środa, 13 kwietnia 2011

"Reprezentacja Hiszpanii jest szybka i dobra technicznie"

Wieczorem finałowy mecz Hiszpanii z Niemcami o Mistrzostwo Europy w piłce nożnej. Hiszpańska reprezentacja tylko...
Wieczorem finałowy mecz Hiszpanii z Niemcami o Mistrzostwo Europy w piłce nożnej. Hiszpańska reprezentacja tylko raz zdobyła złoto w 1964 roku, a po raz ostatni walczyła w finale przed dwudziestoma czterema laty.
W opinii obserwatorów, reprezentacja Hiszpanii jest szybka i dobra technicznie. Komentatorzy liczą, że właśnie szybkością podopieczni Luisa pokonają Niemców.
Na stadionie w Wiedniu piłkarzom z Półwyspu Iberyjskiego kibicować będzie 15 tysięcy Hiszpanów. Na trybunach zasiądą między innymi para królewska i liderzy partii politycznych.
W wielu miastach Hiszpanii świętowanie trwa już od rana, a właściciele barów zapowiedzieli, że lokale będą czynne do ostatniego klienta.

Hiszpania - kubańscy dysydenci dotarli do Madrytu

Siedmiu kubańskich więźniów politycznych uwolnionych przez Fidela Castro dotarło do Madrytu. Castro zobowiązał się, że...
Siedmiu kubańskich więźniów politycznych uwolnionych przez Fidela Castro dotarło do Madrytu. Castro zobowiązał się, że w ciągu najbliższych czterech miesięcy uwolni kolejnych 45 więźniów politycznych. Wszyscy zostali skazani na 28 lat wizienia.
"Zaczynamy nowe życie, z dala od wyspy" - stwierdził po wylądowaniu na BarajasRicardo González, kubański poeta, pisarz i dziennikarz, rzecznik uwolnionych więźniów politycznych.. Wszyscy zostali aresztowani siedem lat temu, podczas tzw. czarnej wiosny, kiedy to do więzień trafiło 75 intelektualistów. Poniewaz reżim Castro nie pozwala więźniom politycznym mieszkać na wyspie, wyjście z więznienia jest równoznaczne wyganiu. Dlatego przybyłym towarzyszą żony i dzieci.
Agencje informują, że prawdopodobnie jeszcze dzisiaj wylecą z Hawany następni trzej więźniowie. Rząd Fidela Castro zmienił polityke wobec uwięzionych po śmierci głodowej Orlanda Zapata i dzięki interwencji kubańskiego kościoła katolickiego oraz szefa hiszpańskiej dyplomacji, Miguela Angela Moratinosa.

W parlamencie

Były komunistyczny dyktator Kuby Fidel Castro po raz pierwszy od czterech lat wziął udział...
        Były komunistyczny dyktator Kuby Fidel Castro po raz pierwszy od czterech lat wziął udział w sesji kubańskiego parlamentu. Castro po raz kolejny pojawił się publicznie po dłuższym okresie odosobnienia.
        Obserwatorzy twierdzą, że Castro jest w dobrej formie. Gdy pojawił się w parlamencie musiano mu pomóc, by zajął miejsce ustawione na podwyższeniu.
        Komunistyczny dyktator wziął udział w specjalnej sesji parlamentu, na której debatowano nad jego ostrzeżeniami, że świat jest bliski wojny atomowej po ostatnich posunięciach Stanów Zjednoczonych względem Iranu.
         Fidel Castro w sierpniu skończy 84 lata. Formalnie od 2008 roku Kuba rządzona jest przez jego młodszego brata Castro Raula.

Zagraża w Austrii

Powódź zagraża Dolnej Austrii. W rejonie Weinviertel, słynnym z uprawy winorośli, ogłoszono stan klęski...
          Powódź zagraża Dolnej Austrii. W rejonie Weinviertel, słynnym z uprawy winorośli, ogłoszono stan klęski żywiołowej. Na wałach pracuje 2500 osób.
         W ciągu 24 godzin w Dolnej Austrii spadło 60 litrów wody na metr kwadratowy. Najgorsza sytuacja utrzymuje się przy granicach z Czechami. Wylała rzeka Pulkau. W miejscowości Zellerndorf pod wodą znalazło się 90 domów. Ewakuowano kilkuset mieszkańców. Woda zalała także okolice Kremsu, Tullinu, Mistelbachu i Kroneuburgu. Tysiące gospodarstw nie ma prądu. Pod wodą znalazły się ulice drogi i pola. Straty materialne są astronomiczne. Wichura, ulewny deszcz i grad zniszczyły tegoroczne uprawy winorośli. Ludzie są coraz bardziej zdesperowani. Na wałach ułożono już 100 tysięcy worków z piaskiem.

Rosja - wzrost umieralności

O jedną trzecią wzrosła umieralność w Moskwie w ostatnich tygodniach. To wynik złych warunków ekologicznych...
O jedną trzecią wzrosła umieralność w Moskwie w ostatnich tygodniach. To wynik złych warunków ekologicznych panujących w rosyjskiej stolicy.
Wokół Moskwy palą się torfowiska i lasy. Ich dym niemal codziennie jest odczuwalny w mieście. Dziś koncentracja czadu 5-krotnie przekracza normę.
Główny lekarz sanitarny Rosji radzi, by ludzie nosili na twarzach maski medyczne oraz w miarę możliwości skracali dzień pracy. Dym z pożarów w Moskwie ma być odczuwalny co najmniej do wtorku.
Sytuację komplikują również niemal 40-stopniowe upały. Rosyjskie Ministerstwo do Spraw Nadzwyczajnych za pośrednictwem mediów zwróciło się do ludzi, aby na ochotnika zgłaszali się do pomocy w gaszeniu pożarów panujących w centrum europejskiej części Rosji.

Bogatynia - coraz trudniejsza sytuacja

Intensywne opady deszczu i występująca z brzegów rzeka Miedzianka zalały Bogatynię na Dolnym Śląsku. Jedna...
Intensywne opady deszczu i występująca z brzegów rzeka Miedzianka zalały Bogatynię na Dolnym Śląsku. Jedna osoba nie żyje  - potwierdził IAR Paweł Petrykowski z dolnośląskiej policji. W mieście rozpoczęła się ewakuacja mieszkańców.  Woda zalała wiele budynków, jeden z nich zawalił się.
      W mieście trwa ewakuacja mieszkańców. Burmistrz Bogatyni Andrzej Grzmielewicz powiedział TVP Info, że  sa dwa główne miejsca ewakuacji : Ośrodek Sportu i Rekreacji na ul. Baiałogórskiej oraz Szkola Podstawowa nr 3  przy ul. Wyczółkowskiego. Według niego sytuacja jest bardzo poważna. Niektórzy mieszkańcy zalanych domów siedzą na dachach i czekają na pomoc.
       Do ewakuacji mieszkańców gospodarstw odciętych przez wodę zaangażowano policyjny śmigłowiec. Burmistrz Bogatyni powiedział, że potrzeba więcej śmigłowców i ciężkiego sprzętu.
         Tomasz Imielski z Dolnośląskiej straży pożarnej powiedział IAR , że woda zalewa drogę wojewódzką nr 352.  Na razie jest ona jednak przejezdna. Tomasz Imielski dodał, że akcja ratunkowa jest utrudniona, gdyż strażacy mają kłopoty z uzyciem sprzętu pływającego. Silny nurt spycha łodzie. Strażacy czekają na = ciężki sprzęt wojskowy.
  Przedstawiciele Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego na razie nie są w stanie określić dokładnie na jaką skalę będzie przeprowadzona akcja. W ewakuacji pomagają specjalistyczne jednostki straży pożarnej m.in. ze Złotoryji, Lubania a także z Niemiec.
 

Francja wysyła do Rosji ekspertów

Francja wysyła do Rosji swoich ekspertów, specjalistów od walki z pożarami lasów. Mają oni...
       Francja wysyła do Rosji swoich ekspertów, specjalistów od walki z pożarami lasów. Mają oni ustalić, jakiego rodzaju pomocy Rosjanie najbardziej potrzebują, by poradzić sobie z klęską żywiołową.
         O wysłaniu do Rosji grupy ekspertów poinformowała Christine Fages, zastępczyni rzecznika francuskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Jeszcze w czwartek prezydent Francji Nicolas Sarkozy zaproponował prezydentowi Rosji Dmitrijowi Miedwiediewowi francuską pomoc. Wyjazd ekspertów jest pierwszym etapem wprowadzania tej propozycji w życie.
       Równocześnie francuskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradza Francuzom udawanie się do regionów objętych pożarami. Christine Fages powiedziała, że zalecenie to dotyczy osób najbardziej wrażliwych, czyli małych dzieci, osób w podeszłym wieku, a także osób cierpiących na choroby serca, dróg oddechowych i układu hormonalnego.
           Zalecenia te można znaleźć na stronie internetowej francuskiego MSZ. Jeszcze przed czterema dniami ministerstwo informowało, że nie ma powodu, by rezygnować z wyjazdów do Rosji.

"Dwa Brzegi"

Na festiwalu filmu i sztuki "Dwa Brzegi" w Kazimierzu Dolnym podano wyniki Niezależnego Konkursu...
           Na festiwalu filmu i sztuki "Dwa Brzegi" w Kazimierzu Dolnym podano wyniki Niezależnego Konkursu Szkolnych i Amatorskich Filmów Krótkometrażowych. Nagrodę Główną i 3000 złotych zdobył Kuba Czekaj za film "Ciemnego pokoju nie trzeba się bać" za dojrzałość spojrzenia, niesamowity pomysł na opowieść, magiczną scenografię i świetną realizację.
         Jury przyznało wyróżnienia dwóm filmom.  "8 historii, które nie zmieniły świata" w reżyserii Iva Krankowskiego wyróżniono za ciekawe portrety, optymizm i wizję przeszłości lepszą niż teraźniejszość. Natomiast film  "Jutro mnie tu nie będzie" Julii Kolberger zdobył wyróżnienie za zdjęcia i wspaniały popis aktorski.
           Do Niezależnego Jury, które oceniało filmy w tej kategorii, wybrano 20 osób spośród festiwalowej publiczności z założeniem, że są spoza branży filmowej.
          Wyniki głównego konkursu festiwalu czyli plebiscytu całej publiczności zostaną podane jutro. Film zamykający festiwal -"Czeski błąd" Jana Hrebejka - niezwykle wnikliwy obraz skutków lustracji w Czechach - publiczność obejrzała już dziś po południu, aby mógł wziąć udział w konkursie. 
           Filmy wysyłane były na konkurs przez pół roku. Nabór zakończył się 10 czerwca. Warunkiem uczestnictwa były  fabuły, dokumenty i animacje, których czas nie przekracza 60 minut, wyprodukowane w 2010 lub 2009 roku w przypadku, gdy film jest polską premierą.
Blok nagrodzonych filmów zostanie wyświetlony jutro o 14:00 w Małym Kinie w Kazimierzu Dolnym.

Zamykane kąpieliska

Kolejne kąpieliska na Bałtyku są zamykane. Nie można kapać się w morzu Gąskach koło...
         Kolejne kąpieliska na Bałtyku są zamykane. Nie można kapać się w morzu Gąskach koło Sarbinowa. Sanepid wydał całkowity zakaz aż do odwołania. Przyczyną są bakterie salmonelii, których liczba rośnie. 
        Także Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Sławnie zakazał kąpieli w Bałtyku na plażach w Darłowie. Powodem jest zanieczyszczenie wody morskiej bakteriami coli. Zakaz obejmuje zarówno plażę wschodnią, jak i zachodnią. Wprowadzony został
do odwołania. Jutro mają być znane wyniki badań kolejnych próbek wody.
         Zakażenie salmonellą może wywołać biegunkę, wysoką temperaturę i odwodnienie.

Ofiary powodzi w Czechach

W Czechach już dwie osoby zginęły w wyniku dzisiejszej powodzi. Do pomocy skierowano wojsko....
       W Czechach już dwie osoby zginęły w wyniku dzisiejszej powodzi. Do pomocy skierowano wojsko. Najtrudniejsza sytuacja jest w okręgu Liberec, w pobliżu polskiej Bogatyni. W ciągu kilku godzin spadła ogromna ilość wody.
        Ocenia się, że było to około 190 litrów na metr kwadratowy. Meteorolodzy określają tę lokalną powódź jako "tysiącletnią wodę". W Chrastawie rzeka zerwała most i zburzyła jeden dom.
       Do pomocy strażakom skierowano wojsko oraz ratowników górskich. Sztab kryzysowy w Libercu zwrócił się o pomoc do polskich i niemieckich strażaków. Miasteczko Frydland i kilkanaście wsi oraz osad są całkowicie odcięte od świata. Prognozy meteorologów nie są optymistyczne. Będzie padać z różną intensywnością aż do jutra, do południa.

Deputowany ustąpił, bo oglądał porno w parlamencie

Konserwatywny indonezyjski deputowany Arifinto, przyłapany przez kamerę na oglądaniu filmu pornograficznego na swym komputerze podczas sesji parlamentu, zrzekł się mandatu i przeprosił swoich wyborców.
W muzułmańskiej Indonezji sprawa ta stała się wielkim skandalem. Gazety pisały o niej na pierwszych stronach, była tematem gorących dyskusji na portalach społecznościowych, takich jak Facebook i Twitter.
Arifinto, który należy do konserwatywnej partii islamskiej, przed kilku laty był mocno zaangażowany w uchwalenie rygorystycznej ustawy, zabraniającej pornografii. Ustawa, która weszła w życie w 2008 roku, była krytykowana przez opinię publiczną, a także przez niektórych członków rządu, za ogólnikowe sformułowania i bardzo surowe kary.

Podatek Robin Hooda

Zebrane w ten sposób pieniądze miałyby być później wydane na pomoc krajom trzeciego świata oraz na walkę ze zmianami klimatu.
Idea pod którą podpisali się specjaliści z 53 krajów zakłada wprowadzenie podatku w wysokości 0,05 proc. od transakcji. Według jej twórców dałoby to roczne przychody liczone w setkach miliardów dolarów. Byłaby to kwota aż nadto wystarczająca do sfinansowania pomocy międzynarodowej oraz projektów badawczo rozwojowych.
- Światowy kryzys pokazał nam jakie zagrożenia niesie brak regulacji sektora finansowego. W jego wyniku zerwane zostały powiązania pomiędzy sektorem finansowym a społeczeństwem. Nadszedł czas by je naprawić oraz by sektor finansowy spłacił swoje długi wobec społeczeństwa – czytamy w liście. Ekonomiści dodają przy tym, że proponowany podatek jest "technicznie możliwy do wprowadzenia" oraz "moralnie słuszny".
- Jeśli przywódcy nie chcą słuchać aktywistów to może posłuchają ekspertów – stwierdził rzecznik organizacji promującej idee "Podatku Robin Hooda". – Ekonomiści mają opinie ludzi, którzy nigdy nie są w stanie zgodzić się ze sobą w jakiejkolwiek sprawie więc fakt, że aż tysiąc z nich mówi dzisiaj jednym głosem jest bardzo wymowny  – dodał.
Sama idea nie jest nowa. Dzisiejszy apel jest kolejną próbą wprowadzenia podatku. Zmianie uległo jednak podejście światowych liderów do pomysłu. Prezydent Francji Nicolas Sarkozy, kraju który przewodniczy grupie G20 w tym roku, wpisał pomysł do swojego projektu gospodarczych reform. Zadanie zbadania możliwości jakie niesie ze sobą nowy sposób pozyskiwania funduszy otrzymał były prezes Microsoft Bill Gates. Swoje poparcie dla projektu wyraziły też Niemcy.

Macierewicz składa skargę na BOR

Wnioski zostaną złożone w sprawie zachowania BOR i Straży Miejskiej wobec posłów PiS i członków "Solidarni 2010" pod Pałacem Prezydenckim 10 kwietnia.
Tak zapowiada kierowany przez Antoniego Macierewicza parlamentarny zespół badający przyczyny katastrofy smoleńskiej
Sprawa dotyczy niedzielnego incydentu, kiedy, w pierwszą rocznicę katastrofy smoleńskiej, BOR nie pozwolił grupie posłów PiS wejść na plac przed Pałacem Prezydenckim oraz zachowania Straży Miejskiej wobec osób, które w poniedziałek protestowały przed Pałacem pod szyldem Solidarnych 2010.
Jak zapowiedział Macierewicz, sprawy te powinny stać się m.in. przedmiotem obrad sejmowych komisji: Spraw Wewnętrznych i Administracji, Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz ds. Służb Specjalnych.
W jego ocenie w obu przypadkach mamy bowiem do czynienia z przygotowywaną świadomie "polityczną prowokacją policyjną".
W środę na posiedzeniu zespołu posłowie PiS opowiadali o wydarzeniach sprzed Pałacu Prezydenckiego. Według PiS podczas tego zajścia dwie posłanki: Marzena Machałek oraz Daniela Chrapkiewicz zostały poturbowane. Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna zapowiedział w środę, że wyjaśnia sprawę tego incydentu. Także BOR zapowiedział, że sprawę przeanalizuje.
"Zepchnięto mnie na barierkę (...), leciała mi krew z nosa" - mówiła Chrapkowska. Waldemar Anzelm porównywał zachowanie BOR do tego, jak ZOMO i ORMO traktowało ludzi w latach 80. "Chciałoby się powiedzieć: witamy w państwie policyjnym" - powiedziała Jolanta Szczypińska. "Zaczyna się od parlamentarzystów, a potem ten aparat represji przenosi się na obywateli, na dziennikarzy" - wtórowała jej Marzena Wróbel.
Z kolei o poniedziałkowych wydarzeniach przed Pałacem opowiadali na posiedzeniu zespołu: szefowa Solidarnych 2010, reżyserka Ewa Stankiewicz i dziennikarz Jan Pospieszalski (autorzy filmu "Solidarni 2010"). Jak mówiła Stankiewicz, w wyniku "brutalnej" interwencji Straży Miejskiej, poważnych obrażeń doznał jeden z manifestujących, dziennikarz "Gazety Polskiej". Stankiewicz na komisji posłowie przywitali i pożegnali oklaskami.
W poniedziałek o godz. 16 usunięto namiot rozstawiony przed Pałacem Prezydenckim przez Solidarnych 2010. Jak powiedziała PAP tego dnia dyrektor biura bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego stołecznego ratusza Ewa Gawor, podczas interwencji zatrzymane zostały trzy osoby, które nie stosowały się do poleceń strażników; dwie z nich zostały pouczone i wypuszczone, w przypadku jednej była potrzebna pomoc policji w celu ustalenia jej tożsamości.Członkowie zespołu obejrzeli też nagrania z obu zajść, które pojawiły się wcześniej na portalach internetowych.

Zabójstwo na Jana Pawła II w Szczecinie. Zwłoki znajdowały się w mieszkaniu ponad pół roku!

Ciała dwóch mężczyzn odnaleziono dzisiaj w mieszkaniu przy al. Jana Pawła II w Szczecinie. Jak ustalono, nie żyją od października.Tragedia rozegrała się w niewielkim mieszkaniu w oficynie przy al. Jana Pawła II. Ofiary to właściciel mieszkania Zdzisław W. oraz jego znajomy.

Lekarz, który badał ciało podejrzewa, że obaj zginęli od ciosów zadanych prawdopodobnie nożem. Dokładna przyczyna śmierci będzie znana po sekcji zwłok.

Ciała znaleziono w poniedziałek rano. Według lekarzy mężczyźni nie żyją od pół roku. Prokuratura i policja rozważa na razie wiele wersji m.in. ta, że mężczyźni się pokłócili.

Sąsiedzi mają o właścicielu mieszkania dobre zdanie, choć przyznają, ze po alkoholu bywał agresywny. Sąsiadce mieszkającej nad nim zniszczył drzwi, bo denerwowały go zabawy dzieci.

Szczecin: W Galerii Turzyn rusza kino 5D

Otwarcie kina 5D Extreme, którego dotąd nie było w Szczecinie, odbędzie się w sobotę w Galerii Handlowej Turzyn w Szczecinie.
 – W naszym kinie projekcji towarzyszą oprócz efektów dźwiękowych i trójwymiarowego obrazu takie doznania, jak zapach, podmuch wiatru oraz ciepło ognia – mówi Anita Młyńczyk, rzecznik Kina 5D. – Widzowie oglądając filmy czują na twarzy krople wody i rozpryskujące się łuski nabojów, zapach dymu unoszącego się nad bitewnym polem, a ruchome fotele przenoszą tętent pędzących koni.

Szczecińskie kino zaprezentuje 3 robiące wrażenie filmy: „Podróż do wnętrza Ziemi” , „Tsunami”,„Planeta zwierząt”. Widzowie poczują je wszystkimi zmysłami.

Milion lewych papierosów w rękach strażników granicznych

W ciężarówce, która miała przewozić szklane opakowania strażnicy znaleźli papierosy o wartości 500 tys. zł.
- Papierosy wiezione były pośród naczyń, opakowań szklanych i artykułów spożywczych - mówi mł. chor. SG Anna Galon ze straży granicznej. - Prawdopodobnie miały trafić do Niemiec. Przemytnikom grozi teraz grzywna, a także pozbawienie wolności nawet do 3 lat.

To już kolejne tak duże udaremnienie próby przewozu przez granicę papierosów bez akcyzy. Tylko w 2010 roku cała Straż Graniczna ujawniła ponad 215 milionów „nielegalnych” papierosów o wartości około  93 500 000. W związku z tymi ujawnieniami został zatrzymanych 9105 osób.

wtorek, 12 kwietnia 2011

Odmówiła leczenia syna – skazana za usiłowanie zabójstwa

Sędziego nie przekonały argumenty obrońców. Przekonywali oni, że matka obawiała się, że skutki uboczne medykamentów mogą zabić jej syna.
38-letnia mieszkanka Massachusetts została uznana za winną zaniedbania i usiłowania zabójstwa swojego syna Jeremy’ego Frasera. Kobieta na własną rękę zrezygnowała z podawania mu lekarstw. Pięć lat temu u chłopca stwierdzono obecność chłoniaków nieziarnistych. Onkolog zajmujący się chłopcem, dr Alison Friedmann zeznała, że od razu poinformowała matkę o tym, że choroba jest w 85-90 proc. przypadków uleczalna, wymaga jednak pięcioetapowego leczenia. Ostatni etap miał polegać na przeprowadzeniu chemioterapii farmakologicznej w domu pacjenta. Jego matka jednak na pięć miesięcy zaprzestała podawania synowi lekarstw.
W 2008 roku doktor Friedmann stwierdziła u chłopca nawrót choroby w postaci białaczki. W ten sposób odkryła, że matka nie stosuje się do zaleceń lekarskich. Chłopiec miał 9 lat kiedy zmarł w 2009 roku.
LaBrie zeznała, że nie mogła patrzeć na to jak kuracja osłabia jej syna.  Obrońca kobiety, Kevin James stwierdził, że jej postępowanie było „tragicznym błędem,” ale nie przestępstwem. James podkreślił, że LaBrie była w ciężkiej depresji, a obowiązki wiążące się z opieką nad opóźnionym w rozwoju chłopcem z głębokim autyzmem ją przerastały.
LaBrie we wtorek został uznana winną zarzutu usiłowania zabójstwa. Wyrok usłyszy w piątek rano. Grozi jej do 20 lat pozbawienia wolności za usiłowanie zabójstwa i dodatkowo 17 i pół roku za inne zarzuty, w tym znęcanie się nad osobą niepełnosprawną.

Japonia: Elektrownia w Fukushimie nie będzie już używana

Japońska elektrownia atomowa Fukushima 1 nie będzie więcej wykorzystywana po serii awarii w jej reaktorach spowodowanych trzęsieniem ziemi i falą tsunami 11 marca - powiedział w niedzielę rzecznik japońskiego rządu.
- Obiektywnie oceniając stan elektrowni, myślę, że jest oczywiste, iż Fukushima Daiichu (numer 1) nie będzie mogła znów pracować - powiedział rzecznik Yukio Edano na konferencji prasowej.

Położona w odległości około 250 km na północny wschód od Tokio Fukushima 1 jest starą elektrownią, bowiem wybudowano ją w latach 70-tych.

Jest wyposażona w 6 reaktorów wodnych wrzących (BWR), które zostały poważnie uszkodzone na skutek trzęsienia ziemi o sile 9, najpotężniejszego, jakie kiedykolwiek nawiedziło Japonię.

Rodzice odmawiają szczepienia dzieci

Sanepid alarmuje, że w ostatnim roku w całej Polsce zmniejszył się procent szczepionych dzieci. Szacuje się, że spadek realizacji niektórych szczepień ochronnych mógł wynieść nawet kilka procent - akcentuje "Dziennik Polski".

Według prof. Andrzeja Zielińskiego, krajowego konsultanta w dziedzinie epidemiologii, głównie dotyczy to szczepionek przeciwko różyczce, odrze i śwince (MMR), na których koncentrowały się ataki ruchów antyszczepionkowych, ale także preparatów przeciwko błonicy, tężcowi i krztuścowi, podawanych dzieciom w wieku pięciu lat.

Np. rocznie ponad 1200 małopolskich rodziców odmawia zaszczepienia swoich dzieci. Tylko od października do grudnia 2010 r. sanepid zanotował 358 odmów - odnotowuje gazeta. - To rodzice, którzy kochają dzieci. Nie szczepią ich, bo naczytali się mało wiarygodnych informacji o zagrożeniach związanych ze szczepionkami - mówi prof. Rafał Niżankowski, państwowy małopolski inspektor sanitarny.

W Polsce ustawowy wymóg szczepień traktowany jest liberalnie. Gdy rodzice nie wyrażają zgody na obowiązkowe szczepienie, lekarz zgłasza ten fakt do powiatowego inspektora sanitarnego. W konsekwencji rodzice otrzymują ponaglenie od sanepidu, a do ukarania ich dochodzi nader rzadko - zauważa "Dziennik Polski".

Polacy MAJĄ DOŚĆ ŻAŁOBY smoleńskiej i uważają, że czas ją skończyć

Nie milkną spory po obchodach pierwszej rocznicy tragedii smoleńskiej, a zwłaszcza po tym, co działo się przed Pałacem Prezydenckim. Tymczasem okazuje się, że Polacy mają dość ciągłego mówienia przez polityków o katastrofie i nie są tak pochłonięci sprawą smoleńską jak oni. Aż 84 proc. respondentów w sondażu Homo Homini dla "Super Expressu" uważa, że czas skończyć żałobę.
Czy żałoba smoleńska powinna skończyć się 10 kwietnia tego roku? - takie dokładnie pytanie postawili ankieterzy Polakom. Wyniki powinny dać do myślenia, zwłaszcza politykom, którzy wciąż kłócą się o tragedię smoleńską. Okazuje się, że aż 84 proc. ankietowanych uważa, że 10 kwietnia tego roku powinien kończyć żałobę. Odmiennego zdania jest niespełna 13 proc. pytanych przez ankieterów.
- Osiągnęliśmy apogeum w mówieniu i rozpamiętywaniu tragedii smoleńskiej - uważa politolog Rafał Chwedoruk. - Mam wrażenie, że politycy podzielą zdrowy rozsądek Polaków i zajmą się innymi sprawami. Sądzę, że przed kolejnymi wyborami temat Smoleńska będzie przywoływany przez polityków, ale nie będzie on najważniejszy. Wróci "pusta lodówka", bo to bardziej przemawia do Polaków. Jeśli przyjrzymy się sondażom sprzed tragedii i po niej, to Smoleńsk aż tak bardzo nie zmienił polskiej sceny politycznej - ocenia politolog.


Z kolei socjolog dr Jarosław Flis zwraca uwagę na 13 proc. ankietowanych, którzy nie chcą skończenia żałoby. - To jest ogromna grupa społeczeństwa, której nie należy lekceważyć - mówi Flis. - Zresztą w tej konkretnej sytuacji żadna ze stron nie powinna przemawiać w imieniu wszystkich. Taki podział społeczeństwa w sprawie żałoby smoleńskiej jest wyzwaniem dla polityków. Powinni znaleźć takie rozwiązanie, by wszyscy poczuli się dobrze - mówi socjolog.
Jak wynika z sondażu Homo Homini mamy też dość publicznych sporów i kłótni o odpowiedzialność za katastrofę. Jednak nie oznacza to, że nad tym, co się stało w Smoleńsku, powinniśmy przejść do porządku dziennego. W sondażu CBOS aż 56 proc. ankietowanych uważa, że wyjaśnienie przyczyn tragedii jest sprawą najwyższej wagi.

Mercedes klasy A już wkrótce!

Kształt sportowego, dynamicznie zaprojektowanego hatchbacka, a nie jak dotychczas minivana – to pierwsze, co wyróżniać będzie nowy model klasy A. Nowy mały Mercedes zaprezentowany zostanie na targach Auto Szanghaj Show w dniach 21-28 kwietnia.


Tego, jak będzie wyglądał nowy mały Mercedes, domyślać możemy się na razie po pierwszych zdjęciach  prototypu, które właśnie zaprezentował niemiecki producent. Zaprezentowany koncepcyjny model nowej Klasy A wyróżnia się długą i nisko osadzoną sylwetką, a także niską linią okien, co zdradza jego sportowe nastawienie. Wnętrze jak z filmu science-fiction.

Projektanci nowego małego Mercedesa zainspirowani byli wiatrem i falą, oraz techniką lotniczą. Spojrzenie na dynamicznie stylizowaną sylwetkę zdradzają spory przełom w stylistyce Mercedesa. Dynamiczne, sportowe kształty uzupełniają takie elementy, jak w pełni diodowe oświetlenie. Reflektory do jazdy dziennej koncepcyjnej A klasy złożone są z 90 włókien optycznych z aluminiowymi rękawami i ułożono je w kształt skrzydła.

Renault Latitude – prezentacja w... windzie

Jeszcze w kwietniu w wybranych biurowcach w Polsce ich pracownicy oraz goście będą mieli możliwość obejrzenia w... windzie wnętrza Latitude – nowego luksusowego modelu Renault. Windy biurowców zostaną ozdobione zdjęciami wykonanymi w technice 360 stopni prezentującymi wnętrze auta.

Latitude to nowy, wysokiej klasy sedan Renault zapewniający wysoki poziom komfortu. Model ten inauguruje również nowy znak Take care by Renault, który wyróżnia samochody zapewniające niezwykły poziom komfortu. Nowe auto wyposażono w nowatorski system obejmujący dwufunkcyjny jonizator oraz system emitujący zapachy, który gwarantuje czyste, zdrowe powietrze w kabinie, a także fotel kierowcy z wbudowanym układem masażu z 4 trybami pracy. Samochód opracowany został przez Alians Renault-Nissan z wykorzystaniem sprawdzonych rozwiązań technicznych o uznanej niezawodności i sprawności działania. Auto zdaniem producenta zapewnia także wysoki  poziom bezpieczeństwa. Latitude jest wyposażone w ABS, wspomaganie nagłego hamowania, ESC, adaptacyjne poduszki powietrzne, podwójne czujniki zderzeń bocznych, regulator-ogranicznik prędkości, system kontroli ciśnienia w oponach czy kierunkowe bi-ksenonowe reflektory.

W Polsce model Latitude dostępny jest w trzech wersjach wykończenia: Expression, Privilege oraz Initiale. Goście biurowców będą mogli jeździć windami ozdobionymi wizerunkiem wnętrza Latitude przez cały kwiecień. Renault Latitude będzie oficjalnym samochodem najbliższego Festiwalu Filmowego w Cannes.

Hotel 52: Krzysztof Ibisz W ŁÓŻKU Z MĘŻCZYZNĄ!

Krzysztof Ibisz półnago z kobietą, a następnie...  z mężczyzną w hotelowym łóżku. Grany przez popularnego prezentera nieco zapomniany gwiazdor wykorzysta niecnie pracowników Hotelu 52, by zaistnieć na portalu plotkarskim. To wszystko zobaczymy w 8 odcinku "Hotelu 52" już 14 kwietnia.


Krzysztof Ibisz (46 l.) gra nieco przygasłą gwiazdę, aktora Cypriana Borowicza. Celebryta właśnie dowiedział się, że żona się z nim rozwodzi. Wraz ze swoją agentką obmyślają "szatański plan". Ma on wzniecić zainteresowanie mediów Cyprianem.
W pokrętny plan da się wkręcić kelnerka Marta (Magdalena Lamparska, 23 l.), prawdziwa fanka Cypriana. Przyjdzie do jego pokoju z kwiatkami, a on zacznie ją całować. To wszystko będzie widział w hotelowym monitoringu Kuba Gwiazda (Paweł Tomaszewski, 28 l.), hotelowy boy, skory do załatwiania nieco szemranych interesów. Natychmiast poinformuje o tym portal plotkarski.


Potem i Kuba znajdzie się w pokoju Cypriana i... trafi do jego łóżka i w jego objęcia. Jednym słowem, skandal gotowy! Tylko czy mistyfikacja Cypriana nie wyjdzie na jaw?

WYKRYWACZ DUCHÓW na iPhone - mógłby dostać certyfikat Daenikena?

Jak wykryć obecność ducha? Erich von Daeniken radził, by włączyć magnetofon i zostawić go na noc w pustym pokoju - a następnie przesłuchać taśmę na słuchawkach. Dziś magnetofon to egzotyka, lepiej wykorzystać iPhone'a 3G, 3GS lub 4. Wystarczy zainstalować aplikację Paranormal Activity, by telefon komórkowy stał się pełnoprawnym wykrywaczem duchów.
Program Paranormal Activity wykrywa nietypowe pola elektromagnetyczne w okolicy iPhone'a. Program prawdopodobnie mierzy siłę sygnału, fluktuacje tejże i na tej podstawie wylicza prawdopodobieństwo, że w okolicy znajduje się ektoplazmatyczna istota - czyli duch.
Program Paranormal Activity został tak wyskalowany, by notować wyłącznie niezwykłe różnice w natężeniu promieniowania elektromagnetycznego. Program nie wymaga żadnego specjalnego oprzyrządowania, jego największą wadą jest cena: kosztuje 3 dolary (ok. 10 zł) i nie da się go zainstalować bez karty kredytowej.
To jednak niska kwota, jeśli wziąć pod uwagę sławę wśród badaczy zjawisk nadprzyrodzonych.

Ściągnij: Wykrywacz duchów (Paranormal Activity)


Wybuch w metrze w Mińsku. Są RANNI i ZABICI

Tuż przed godziną siedemnastą doszło do wybuchy na stacji Oktiabrskaj. Mińskie metro i centrum stolicy Białorusi są sparaliżowane. Na miejscu trwa akcja ratunkowa. Po pierwszych informacjach o braku zabitych już pojawiają się dane o ofiarach śmiertelnych.
Według pierwszych relacji miejscowego portalu Naviny z podziemi wydobywa się dym. Co jakiś czas schodami prowadzącymi na powierzchnie uciekają pokieraszowani ludzie.

Wiele osób ma lekkie obrażenia, ale prawdopodobnie są też ofiary śiertelne.

Na miejscu pracują ratownicy, lekarze i strażacy. Stacja Oktiabrskaja mieści się w pobliżu miejsca urzędowania prezydenta Aleksandra Łukaszenki.
11 zabitych, 128 rannych.

Nergal szydzi z Boga!

Adam Nergal Darski (34 l.) czuje się zdecydowanie lepiej, bo wrócił do tego, co przed chorobą robił dość często - do obrażania wierzących. Wiele osób sądziło, że jego walka o życie z nowotworem zmusi go do refleksji, odmieni. Ale nic z tych rzeczy. Teraz znowu szydzi z religii i Boga. Polscy chrześcijanie łapią się za głowę, kiedy słyszą, co wygaduje zmagający się z białaczką muzyk. Wielu z nich wyciągało do niego rękę, kiedy leżał w szpitalu. Mówiło, że dla każdego jest miejsce w Kościele, że być może Bóg chciał mu na coś zwrócić uwagę...
To mitologia
- Nie wierzę w sądy ostateczne, kary boskie, choć jest to być może sympatyczna mitologia, ale generalnie prymitywna i obca mi kulturowo - mówi muzyk w wywiadzie dla "Wprost" i dodaje: - To jest optyka narzucona nam dwa tysiące lat temu. Wulgarna i prymitywna... Chrześcijaństwo zabija kreatywność, narzuca swoją wizję i nie chce słyszeć o tym, co myślisz i czujesz.
Co tam śmierć!
Były narzeczony Dody wspomina, że kiedy był przykuty do szpitalnego łóżka, napływały do niego setki listów nie tylko tych życzących mu jak najszybszego powrotu do zdrowia. Szpitalni księża natomiast omijali jego izolatkę.

To wszystko, jak twierdzi, tylko go wzmacniało w niewierze. Dlaczego w tych ciężkich chwilach nie zwrócił się do Boga? - Trzeba go najpierw uznawać - mówi z przekąsem Nergal. Nie skłoniła go do tego nawet świadomość czyhającej na niego śmierci. - Czyhała. I co? I nic - dodaje buńczucznie.

F1. Nick Heidfeld napisał list do Roberta Kubicy: To trzecie miejsce jest również twoje!

Zastępujący Roberta Kubicę (27 l.) w bolidzie Lotus Renault GP - Nick Heidfeld (34 l.) nie zapomina o Polaku i po zajęciu miejsca na podium w GP Malezji postanowił napisać do niego specjalny list. List Heidfelda do Kubicy:

Drogi Robercie,

Czy widziałeś ostatni wyścig? Umieściłem twoje logo, a także flagę Polski na moim kasku. Chciałem, żebyś zobaczył, że o tobie myślę. Chciałem również pokazać twoim kibicom, że wciąż jesteś częścią Formuły 1 i naszego zespołu. To trzecie miejsce jest również twoje!

W czasie wyścigu kilka razy myślałem o tobie. Kiedy przejechałem linię mety nie posiadałem się z radości. Wiem, o czym teraz myślisz: 'Lotus Renault zbudowało w tym sezonie wspaniały bolid, chciałbym wrócić jak najszybciej'. Jestem przekonany, że możesz to zrobić. Życzę ci szybkiego powrotu do zdrowia i szybkich postępów rehabilitacji. Wracaj prędko do nas!

Nick Heidfeld

Euro 2012. Miesięczne opóźnienie budowy stadionu we Lwowie

Kolejne problemy Ukraińców z przygotowaniami do Euro 2012. Okazuje się, że jedna z aren budowanych na Mistrzostwa Europy na opóźnienia w budowie. Stadion we Lwowie jest gotowy dopiero w 58 proc. a wedle planu ma być oddany do użytku już w październiku. O sytuacji poinformował dyrektor generalnego wykonawcy, spółki "Altkom", Wasyl Ogorodnyk. Wizytę we Lwowie zaplanował prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz, który ma sprawdzić stan przygotowań. Oprócz stadionu Janukowaycz, obejrzy też budowę nowego pasażerskiego terminalu i pasa startowego na lwowskim lotnisku.

Psychofan próbował dostać się do domu Miley Cyrus!








Miley Cyrus kupiła niedawno swój pierwszy dom i zapowiadała, że będzie to jej oaza spokoju. Niestety, ogłoszenie publicznie, że przeprowadza się sama do nowej willi nie było najlepszym pomysłem. O jej nowym miejscu zamieszkania dowiedzieli się jej niebezpieczni psychofani.

Amerykańskie media donoszą, że wczoraj w nowym sąsiedztwie Miley został aresztowany mężczyzna. Chciał włamać się do nowego domu swojej idolki, by spotkać się z nią twarzą w twarz. Na szczęście… pomylił domy. Policjanci zatrzymali Musę Danasabe Ibrahima w ogródku jej sąsiadów.

Ibrahim próbował dostać się do domu Miley Cyrus, ale pomyliły mu się posesje - powiedział rzecznik policji w Los Angeles. Gdy przyjechaliśmy na miejsce, znaleźliśmy go w ogródku jej sąsiadów. Zatrzymaliśmy go za wkroczenie na cudzą posiadłość.

26-latek zapewniał, że był umówiony na randkę z młodą piosenkarką. Miejmy nadzieję, że gwiazda postara się dla niego o zakaz zbliżania się do niej.

Kumorek zastąpi Brodzik?



Magdalena Kumorek została zaangażowana do serialu Przepis na życie zamiast zbyt długo namyślającej się Joanny Brodzik. Wprawdzie Joasia na tę wieść szybko się namyśliła i podjęła próbę wygryzienia Kumorek z nowej produkcji, ale ostatecznie jej się to nie udało. Jak donosi Fakt, spoźnione przczucie jednak jej nie myliło. Serial stał się hitem, a perypetie życiowe jego bohaterów śledzi regularnie 3-milionowa widownia.

Magdalena Kumorek, która oprócz Przepisu na życie występuje również w polstowskim Hotelu 52 nie dość, że zarobi w pół roku 230 tysięcy złotych, to jeszcze wyrasta na gwiazdę pierwszej wielkości, mającą wielkie szanse przyćmić zapomnianą nieco Brodzik. A to jeszcze nie koniec jej sukcesów. TVN ma wobec Magdy wielkie plany. Chce, aby obok Anny Muchy, Borysa Szyca czy Pawła Wilczaka, stała się najbardziej rozpoznawalną twarzą stacji.

Agnieszka Szulim i Anna Popek kontra chuligani

To, co się dzieje na naszych stadionach, martwi nie tylko tych, którzy bywają na meczach piłki nożnej. "Super Express" rozpoczął akcję przeciwko tym, którzy niszczą naszą piłkę. Pomysł ten popierają znane prezenterki TVP.

 - Chciałabym, żeby na stadionach było na tyle bezpiecznie, żeby całe rodziny mogły chodzić na mecze, dobrze się bawić, a jednocześnie mieć pewność, że nic im się nie stanie. W tej kwestii jest bardzo dużo do zrobienia - mówi nam Agnieszka Szulim (33 l.). Wtóruje jej Anna Popek (43 l.).

- Sprawa kibiców na Litwie była bardzo nieprzyjemna. Rozumiem, że młodzi Polacy czasem są wkurzeni, rozgoryczeni, ale to nie powód, by się tak zachowywać. Wiem też, że agresji na stadionach nie da się rozwiązać jednym zakazem albo większą liczbą policjantów. Myślę, że każdy kibic powinien odwołać się do swojej odpowiedzialności - mówi pani Ania.

Mateusz Ponitka: Bryant uścisnął mi dłoń. Czy Mateusz Ponitka trafi do NBA?

18-letni polski koszykarz Mateusz Ponitka znalazł się wśród największych światowych gwiazd juniorskiej koszykówki. Był jednym z najlepszych koszykarzy juniorskiego meczu gwiazd rozegranego w Portland. Czy Mateusz Ponitka (18 l.) za kilka lat trafi do NBA?

Ponitka zdobył 17 pkt i był najlepszym strzelcem drużyny Reszty Świata, która uległa USA 80:92 w tradycyjnym spotkaniu Nike Hoop Summit.
- Zależało nam na zwycięstwie, ale Amerykanie przewyższali nas motoryką i skocznością - podsumowuje w rozmowie z "Super Expressem" Mateusz. I do dziś nie może uwierzyć, że znalazł się w takim towarzystwie. - W Portland było tyle emocji i wrażeń, że nie bardzo jeszcze do mnie dociera, co się tak naprawdę stało i czego byłem uczestnikiem - nie ukrywa.
Impuls do pracy
Obrońca pierwszoligowego AZS Politechnika, wicemistrz świata do lat 17 z 2010 r., dowiedział się o zaproszeniu do USA kilka miesięcy temu, ale nie zdążył się oswoić z myślą, że pokaże się amerykańskiej publiczności i wysłannikom klubów NBA. Zwykle kilka lat po występie w NHS najlepsi gracze tej imprezy lądowali w lidze zawodowej. Ponitka na razie w ogóle o tym nie myśli.
- To, że się pojawiłem w Nike Hoop Summit, daje mi impuls do jeszcze cięższej pracy - zapewnia młody koszykarz. - Moja pozycja w juniorskiej koszykówce to efekt pracy w klubie pod opieką trenerów Starcevicia i Miłoszewskiego. Wszystko, co robię na treningach, teraz procentuje. Czy zainteresują się mną przedstawiciele NBA? Nie umiem powiedzieć, jeszcze za wcześnie na takie deklaracje. Na razie zobaczyłem, ile jeszcze pracy przede mną.
Zdjęcie z gwiazdorem
Największa nagroda spotkała Ponitkę dzień przed meczem, gdy razem z innymi uczestnikami NHS został zaproszony na mecz NBA. Do Portland zjechali akurat mistrzowie ligi - Los Angeles Lakers. Mateusz nie mógł ominąć spotkania, w którym wystąpił jego wielki idol, Kobe Bryant (33 l.).
- Po meczu pod szatnią Lakers zrobiłem sobie z nim zdjęcie i Kobe uścisnął mi dłoń. Coś niesamowitego! - zachwyca się Ponitka.
Kobe Bryant
Obrońca Los Angeles Lakers Kobe Bryant (33 l.) to jeden z najsłynniejszych koszykarzy świata. Pięć razy zdobył mistrzostwo NBA, dwukrotnie był królem strzelców, jest też mistrzem olimpijskim z Pekinu z 2008 r. Do ligi zawodowej trafił prosto ze szkoły średniej, w wieku 18 lat. Jest najlepiej zarabiającym koszykarzem NBA, w tym sezonie zainkasuje prawie 25 mln dolarów.
Marcin Gortat, polska gwiazda NBA: Ponitka to perełka
- Gratulacje dla Ponitki i Karnowskiego za występ w Stanach! - pisze na Twitterze Marcin Gortat (27 l., Phoenix Suns). - Pamiętajcie, że to jeszcze nic nie oznacza i musicie dalej ciężko pracować. Ponitka i Karnowski powinni dołączyć do pierwszej kadry już teraz! Muszą się ogrywać, żeby w wieku 20 lat być jak najlepszym. Będą mieli wtedy bardzo dużą szansę na dobrą pozycję w drafcie. Niech skupią się na grze i nie czytają newsów o sobie. Może to zawrócić w głowie konkretnie. Znam graczy, którzy się spalili w taki sposób. Cieszę się, że mamy w końcu obwodowego grajka! Polska kopalnią wysokich graczy, tak mówią w Stanach o nas. A tu taka perełka się trafiła... Mateusz Ponitka!

Sensacja w Kielcach. Vive przegrywa po niemal dwóch latach

Choć może wydawać się to nieprawdopodobne, zespół Vive Targi Kielce nie przegrał ligowego meczu od maja 2009 roku. Każda passa jednak kiedyś się kończy, a po niemal dwóch latach panowania zespół trenera Bogdana Wenty musiał uznać wyższość Orlenu Wisły Płock i przegrał 29:32.W pierwszym meczu tych drużyn lepsi okazali się kielczanie, więc wicelider z Płocka jechał na spotkanie do głównego rywala w walce o mistrzowski tytuł podwójnie zmotywowany. Goście prowadzili już po pierwszej połowie (14:13), a cały mecz wygrali różnicą trzech bramek. Najskuteczniejszy w zwycięskim zespole był Arkadiusz Miszka, który zdobył 10 bramek.Dla zespołu prowadzonego przez selekcjonera Bogdana Wentę była to pierwsza przegrana od maja 2009 roku. Mimo zwycięstwa Wisła nie zdołała awansować na fotel ligowego lidera. Płocczanie zrównali się punktami z Vive (obie ekipy mają na koncie 42 „oczka”), ale zespół z Kielc utrzymał się na szczycie dzięki lepszemu bilansowi bramek.

Vive Targi Kielce - Orlen Wisła Płock 29:32
Czołowi strzelcy Vive: Patryk Kuchczyński 6, Mariusz Jurasik 5, Mateusz Zaremba 4
Czołowi strzelcy Orlen: Arkadiusz Miszka 10, Piotr Chrapkowski 6, Bostjan Kavas 5

Kim Clijsters doznała kontuzji na weselu

Belgijka Kim Clijsters (28 l.) doznała poważnego naciągnięcia więzadeł w prawej kostce, uszkodziła torebkę w stawie skokowym, ma też krwiak i uszkodzone ścięgna. I to wszystko zdarzyło się... w tańcu!"Kim doznała poważnych urazów kostki podczas wesela swojego kuzyna Tima. Konsekwencje są straszne" - brzmi oświadczenie na oficjalnej stronie Belgijki.

Wiceliderka światowego rankingu jest kompletnie uziemiona. Przez najbliższych kilka dni nie będzie mogła chodzić, nie mówiąc nawet o trenowaniu. Co więcej, Clijsters wciąż nie wyleczyła kontuzjowanego ramienia i nadgarstka.

Jej rehabilitacja zajmie od 4 do 6 tygodni. A już 22 maja zaczyna się turniej na kortach im. Rolanda Garrosa. Belgijka chciała w nim walczyć o trzecie z rzędu wielkoszlemowe zwycięstwo (wcześniej wygrała Australian Open 2011 i US Open 2010).
"Występ Kim w Paryżu jest bardzo niepewny" - czytamy na stronie internetowej tenisistki.

Adamek vs McBride. Adamek obił grubasa, jak zwykle dziękował Bogu

Kevin McBride (38 l.) próbował różnych sztuczek: deptał Tomaszowi Adamkowi (35 l.) po stopach, podstawiał mu nogi, bił w tył głowy. "Góral" nie dał się jednak wciągnąć w bijatykę i przez 12 rund obijał Irlandczyka. Zdaniem sędziów, Polak wygrał wszystkie rundy.

- Wyczułem, że w siódmej rundzie McBride zaczął już tracić szybkość. Od tego momentu w pełni kontrolowałem pojedynek. Unikałem jego ciosów, bo to jest moja metoda na pokonywanie tych wielkich chłopów, inaczej z nimi nie wygram - mówi "Super Expressowi" Adamek. - Czekałem na jego ciosy, unikałem ich i później go trafiałem.
Dwa razy na deskach
Adamek bezlitośnie obił rywala, sam po walce nawet nie był zmęczony. - Nie przyjąłem żadnego silnego ciosu - podkreśla Polak, który... dwa razy lądował na deskach. - Ale to nie było po ciosach. Kevin celowo nadepnął mi na stopę i podciął mnie.
McBride kiedyś zakończył karierę Mike'a Tysona. Teraz prawdopodobnie Adamek zakończył jego przygodę z boksem. - Byłem przekonany, że wygram z Adamkiem. Ale on pokazał, że jest prawdziwym wojownikiem. Musiał mnie pokonać, bo stałem na jego drodze do walki życia - przyznaje Irlandczyk.
Już myśli o Kliczce
"Góralowi" nie zabrakło sił, bo kilka godzin przed walką... porządnie się najadł. - Przyjechała do nas moja teściowa i ugotowała mi przepyszny makaron domowej roboty - zdradza bokser, który we wrześniu stanie do pojedynku z Witalijem Kliczką o mistrzostwo świata wagi ciężkiej.
- Za kilka tygodni zaczniemy układać plan na wrześniową walkę - mówi Roger Bloodworth, trener Polaka. - Na razie Tomek musi odpocząć, bo to była znacznie trudniejsza walka, niż się spodziewaliśmy. Nie sądziłem, że Kevin przetrwa 12 rund, ale był szybki i odporny na ciosy jak prawdziwy kolos. Na szczęście Tomek nie dał się sprowokować i walczył zgodnie z planem.

Andrzej BUTRUK NIE ŻYJE. Umarł Butruk, jeden z członków T-RAPERÓW ZNAD WISŁY

Nie żyje Andrzej Butruk. Aktor, którego pamiętamy doskonale z występów w Komicznym Odcinku Cyklicznym ("KOC"), z zespołu T-Raperzy znad Wisły i ról serialowych, między innymi z "Klanu", zmarł 3 kwietnia w wieku 47 lat. Został pochowany wczoraj na cmentarzu prawosławnym na warszawskiej Woli. Butruk słynął ze swego pięknego, głębokiego głosu. To właśnie ten głos słychać było na początku każdego odcinka "Na dobre i na złe". Świetnie śpiewał (był gwiazdą słynnego spektaklu "Muzykoterapia" w reżyserii Andrzeja Strzeleckiego. Stąd właśnie jego obecność w T-Raperach znad Wisły. Zespół w składzie: Grzegorz Wasowski (62 l.), Sławomir Szczęśniak, Lucyna Malec (45 l.) i Andrzej Butruk wylansował w drugiej połowie lat  90. wiele przebojów,m. in "Erodisco" czy "Maxi Kaz".

Awantura o prezerwatywy w Szczecinie

W Szczecinie trwa bój o... prezerwatywy! Chodzi o automaty, które na ulicach rozstawił lokalny przedsiębiorca. Można w nich było nabyć proszki przeciwbólowe czy chusteczki, ale też kondomy.Nie spodobało się to radnemu z PiS Piotrowi Jani. Wysłał więc do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego zapytanie, czy maszyny nie naruszają przepisów, a przedsiębiorca na wszelki wypadek unieruchomił automaty. Gdy okazało się, że żadna instytucja nie podziela oburzenia radnego Jani, znów zostaną włączone.

Japonia: Znów trzęsienie

Japonia. Panika w Japonii dokładnie miesiąc po tragicznym kataklizmie. Ziemia znów się zatrzęsła z potężną siłą 7,1 w skali Richtera.Władze wydały ostrzeżenie przed tsunami. Epicentrum wczorajszych wstrząsów znajdowało się kilkadziesiąt kilometrów od elektrowni atomowej Fukushima I, która w poprzednim trzęsieniu została zniszczona. Władze elektrowni na wszelki wypadek ewakuowały pracowników. Na razie nie ma doniesień o zniszczeniach ani o ofiarach śmiertelnych.

Katastrofa Fukushimy: Podniesiono stopień zagrożenia

Operator uszkodzonej przez trzęsienie ziemi w Japonii elektrowni Fukushima, firma TEPCO, ostrzega, że emisja substancji radioaaktywnych może być wyższa niż z elektrowni w Czarnobylu w 1986 roku. Władze podniosły stopień zagrożenia z 5 do najwyższego 7.
To stawia awarię Fukushimy na równi z katastrofą w Czarnobylu.
- Radioaktywnej emisji nie udało się całkowicie zahamować i niepokoimy się, że w końcu może być większa niż w Czarnobylu - powiedział przedstawiciel TEPCO.


Według japońskiej Agencji ds. Bezpieczeństwa Nuklearnego, emisja radioaktywna w Fukushimie wynosi ok. 10 proc. emisji w 1986 r. z elektrowni atomowej w Czarnobylu.
Kolejny pożar
Jak poinformował we wtorek rzecznik TEPCO, w elektrowni wybuchł kolejny pożar, ale szybko został opanowany. Rzecznik dodał, że nowe wstrząsy sejsmiczne o sile 6,4 stopnia, które wystąpiły we wtorek rano, nie spowodowały dalszych uszkodzeń elektrowni.

Lady Gaga ma tatuaże tylko po lewej stronie ciała. Dlaczego?

Lady Gaga (25 l.) nie przestaje szokować. Okazuje się jednak, że zaskakiwać potrafi także jej ojciec - Joe Germanotta, który zarbonił piosenkarce robienia sobie tatuaży po prawej stronie ciała. - Chce, żebym chociaż tam była w miarę normalna - śmieje się Gaga.
Lady Gaga wytatuowała sobie na lewym barku serce, a w jego środku umieściła napis "tata".

- Mój tata chciałby, żebym po swojej prawie stronie została w miarę normalna. Właśnie dlatego tatuaże mam tylko po swojej lewej stronie - mówi na łamach The Sun Lady Gada.


Ojciec piosenkarki, który ma pochodzenie włoskie, zażyczył sobie także, by córka przystopowała trochę z dziwnymi ubraniami. Jak na Włocha przystało, dba on o starannie dobrany strój.

Lady Gaga wywróciła się na scenie WIDEO

Lady Gaga (25 l.) podczas ostatniego koncertu w Houston straciła równowagę. Czołowa piosenkarka wywróciła się, ale nie przerwała śpiewania. Wyglądało to dosyć groźnie - wszystko skończyło się jednak happy endem.

Show Lady Gagi zmierzało już do końca, gdy nagle piosenakrka zsunęła się z pianina i wylądowała na ziemi w środku piosenki You and I.


Japonia: Fukushima może być gorsza niż Czarnobyl?

Kolejne wstrząsy i bardzo niepokojące wieści z Japonii. Operator elektrowni Fukushima I przyznał, że według "najgorszego scenariusza" katastrofa w japońskiej elektrowni atomowej może mieć "większy rozmiar niż w Czarnobylu", gdzie w 1986 roku doszło do wybuchu w tamtejszej siłowni.
W tej chwili nie wiadomo w jakim stanie jest osłona chroniąca radioaktywne pręty paliwowe. Pojawiły się już dwie niepotwierdzone wiadomości, że w wyniku ostatnich wstrząsów została ona przerwana w kolejnych miejscach. Gdyby okazało się to prawdą może to spowodować wielką katastrofę ekologiczną.


Przypomnijmy - w nocy wstrząsy wtórne o sile ponad 7 stopmi w skali Richtera doprowadziły do kolejnego pożaru w budynku elektrowni Fukushima. Rzecznik japońskiego rządu zapewnił, że promieniowanie w ewakuowanej strefie o promieniu 20 km wokół uszkodzonej siłowni "nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia". Oficjalne dane nie podają jednak żadnych konkretnych wartości.

Poziom promieniowania w okolicy elektrowni monitorują nie tylko Japończycy, ale również amerykanie, którzy wysłali do Japonii swoje okręty. W stan gotowości postawione zostały także służby Rosyjskie.

Oświęcim: 2-letni Emilek wypił rozpuszczalnik i walczy o życie

Chwila nieuwagi mogła skończyć się tragedią. Mama spuściła z oczu Emilka (2 l.) i Leszka (4 l.), bo musiała wejść do toalety. To wystarczyło, by starszy z chłopców wyciągnął butelkę rozpuszczalnika z szafki, a młodszy pociągnął z niej łyk trucizny...
Na szczęście dzięki szybkiej interwencji lekarzy malucha udało się uratować. Wciąż jednak leży w szpitalu. Lekarze obawiają się komplikacji.
- Nie wiem, jak mogło do tego dojść - załamuje ręce Grażyna Nowak (44 l.) z Oświęcimia, matka Emilka. - Ja naprawdę nigdy nie zostawiam dzieci samym sobie. Ale musiałam pójść do łazienki...
A wtedy 4-letni Leszek nagle otworzył szafkę pod kuchennym zlewem. Wyciągnął nową butelkę z rozpuszczalnikiem. Trudno mu było otworzyć nakrętkę ręką, więc pomógł sobie zębami. Wszystkiemu przyglądał się Emilek. To on właśnie pociągnął łyk trującego płynu... W tym momencie pani Grażyna wyszła z toalety.
- Boże, zostaw to! - krzyknęła przerażona. Ale było już za późno. Trucizna wlała się do gardła chłopca. Matka zadzwoniła po karetkę. Emilek trafił do oświęcimskiego szpitala, a stamtąd helikopterem przewieziono go do Katowic. Chłopiec przeżył, ale jego matka wciąż jest w szoku. Nigdy nie wybaczy sobie tej chwili nieuwagi. - To najgorszy koszmar, jaki przeżyłam - opowiada. - Mam nadzieję, że moje dziecko szybko wróci do domu.

Tamara Arciuch i Bartek Kasprzykowski: Nie budowali miłości na cudzej krzywdzie

Moim marzeniem jest zestarzeć się z tą panią" - tak pięknie o miłości do Tamary Arciuch (36 l.) mówi jej ukochany Bartek Kasprzykowski (34 l.). Są ze sobą 4 lata, jednak ciągle nie mogą zostać małżeństwem. Ta miłość musiała pokonać wiele przeszkód. Wszak oboje byli wtedy zajęci. - Nie musieliśmy się ukrywać, bo nasze poprzednie związki były już rozwiązane - zapewniają zgodnie po latach. Teraz po raz pierwszy postanowili podzielić się z innymi swoim wielkim szczęściem.

Poznali się, jak przystało na aktorów, na planie filmowym. Był styczeń 2007 roku, oboje jechali na konferencję prasową serialu "Halo, Hans!".


Pamiętają tamten dzień
"Kierowca czekał na nas na dworcu w Warszawie" - wspomina szczegółowo Tamara w wywiadzie udzielonym "Gali". Bartek też dokładnie zapamiętał ten dzień: "Miałaś czapkę z daszkiem, ciemne okulary, na nogach kozaczki, a w ręku małą torbę - walizeczkę...". Zaczęła się przyjaźń, długie rozmowy na próbach, wieczorami przez Internet. Aż nagle przyszła miłość. Oboje śmieją się, że ojcem chrzestnym ich związku jest Wojtek Adamczyk (52 l.), reżyser "Halo, Hans!".
Wymuszone pocałunki
"Nawet tak siebie nazywa... Zmusił nas do pocałunku na planie" - uśmiecha się Tamara, potem zalotnie dodaje, że pocałunek był i to... niejeden. Nie mogło być inaczej i na początku 2009 roku para zamieszkała razem. W czerwcu urodził się owoc ich miłości - synek Michał (2 l.).
Zaszczute uczucie
O tym, że ich walka o tę miłość nie była i nadal nie jest łatwa, wiedzą aż nazbyt dokładnie. Kiedy się szaleńczo zakochali, oboje byli formalnie w innych związkach. On miał żonę, ona męża. To wzbudzało wiele emocji i komentarzy, nie tylko w środowisku.
"Czuliśmy się, jak ścigana zwierzyna. Czas, który powinien być najpiękniejszy, był dla nas koszmarem. A wcale nie musieliśmy się ukrywać, bo nasze poprzednie związki były już rozwiązane"- tłumaczy Tamara.
Bartek uzyskał rozwód jesienią 2008 roku. Tamara wciąż nie dogadała się w tej sprawie z mężem, Bernardem Szycem, aktorem teatru w Gdyni.
Rozwodu nie ma
Sprawa jest w toku. Powoływani są kolejni świadkowie, dzięki którym sąd ma ustalić, z czyjej winy rozpadł się związek. Dziś Tamara i Bartek cieszą się sobą, synem Michałem i jego przyrodnim bratem Krzysztofem (12 l.), synem Arciuch z poprzedniego związku. Każdą wolną chwilę poświęcają sobie. Bartek zrezygnował nawet z życia towarzyskiego. Chcą wycisnąć z każ-dej minuty jak najwięcej słodyczy i miłości...

Ukradł ze szkoły… odkurzacz

2,5 promila miał w chwili zatrzymania 28-latek, którego policjanci podejrzewają o włamanie do szkoły w Jaworzni w powiecie kieleckim.
Opowiadają, że rabuś w sobotnie popołudnie dostał się do szkoły i wykradł z niej odkurzacz. Policyjny pies poprowadził swego przewodnika tropem i 200 metrów od budynku odkurzacz został odnaleziony w zaroślach. Potem policjanci zatrzymali nietrzeźwego podejrzewanego.

Rozebrali dachy i ukradli blachy

Na ponad 50 tysięcy złotych szacuje swe straty mężczyzna, która zgłosił policjantom, że złodzieje grasowali na posesji w gminie Nowiny.
Z jego relacji wynika, że ktoś rozebrał więźbę dachową obory i przybudówek uszkadzając przy tym budynki a potem ukradł blachy i szyny stropowe.

Austria: zatrzymano jednego z liderów ruchu neonazistowskiego

Jeden z przywódców ruchu neonazistowskiego w Austrii, Gottfried Kuessel, został zatrzymany w nocy z poniedziałku na wtorek w Wiedniu w ramach śledztwa w sprawie strony internetowej rozpowszechniającej treści zabronione przez antynazistowskie ustawodawstwo.

Jak poinformowała dziś wiedeńska prokuratura, 52-letni Austriak podejrzewany jest o związki ze stroną alpen-donau.info, która do czasu zlikwidowania pod koniec marca była głównym przekaźnikiem informacji austriackich neonazistów.

Śledczy przeprowadzili rewizje w sześciu miejscach w Wiedniu i w Styrii, kraju związkowym na południowym wschodzie Austrii. Oprócz Kuessela zatrzymano jeszcze jedną osobę. Skonfiskowano dokumenty, komputery, twarde dyski, broń i przedmioty związane z nazistowską ideologią - sprecyzowała prokuratura.
W latach 80. Kuessel kierował neonazistowską partią VAPO (Opozycja Pozaparlamentarna Wierność Narodowi), organizującą m.in. ćwiczenia paramilitarne.

Kuessel został już skazany na 10 lat więzienia w 1993 roku za szerzenie neonazistowskiej propagandy. Po sześciu latach został zwolniony za dobre sprawowanie. 

"Pani Kaczyńska może kupić parcelę i postawić pomnik". PiS: Skandal! Niesiołowski do komisji

Wniosek o ukaranie wicemarszałka Sejmu Stefana Niesiołowskiego złożył w sejmowej Komisji Etyki poseł PiS Adam Rogacki. Powód to wypowiedź Niesiołowskiego w telewizji o postulacie Marty Kaczyńskiej, by w Warszawie powstał pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej.


"Pani Kaczyńska może sobie zakupić parcelę w Warszawie, zdaje się, że ma dość pieniędzy, i wybudować na tej parceli pomnik jaki chce. I czy chce, mało mnie to obchodzi" - tak powiedział Niesiołowski w poniedziałek w "Teleexpressie", komentując inicjatywę budowy pomnika upamiętniającego ofiary katastrofy Tu-154M na Krakowskim Przedmieściu.

W ocenie Rogackiego Niesiołowski, wypowiadając się w ten sposób, naruszył zasady etyki poselskiej. "Poseł PO nie zdobył się na merytoryczny, choćby i bardzo krytyczny, komentarz do kwestii wyglądu projektu pomnika, czy też wskazanej przez miliony Polaków jego lokalizacji przy Pałacu Prezydenckim. Zamiast tego postanowił poniżyć rodziny 96 ofiar katastrofy insynuując, że kwestia uczczenia pamięci po poległych jest ich prywatną sprawą" - napisał Rogacki we wniosku.

Poseł PiS dopatrzył się też w słowach Niesiołowskiego "absolutnie skandalicznej" sugestii "na temat jakichś bliżej nieokreślonych znacznych sum pieniędzy, które miałyby otrzymać rodziny".

Schetyna: To taka licentia poetica Niesiołowskiego

"Sugerowanie, że którakolwiek z poszkodowanych osób wzbogaciła się w związku z katastrofą na tyle, by kupować nieruchomości w Warszawie, jest czymś absolutnie niebywałym i skandalicznym" - zaznaczył.

"Odszkodowania, jakie Skarb Państwa wypłaca rodzinom ofiar, mają posłużyć do zapewnienia im godnego życia, a nie jak domaga się poseł Niesiołowski, do wyręczania Państwa Polskiego w jego obowiązkach" - stwierdził Rogacki.

Poseł PiS domaga się, by Komisja Etyki wymogła na wicemarszałku Sejmu zmianę zachowania, które - jak uważa - "stawia w złym świetle polski parlament i uderza w godność rodzin ofiar".

Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna pytany wieczorem w TVN24, jak ocenia wypowiedź Niesiołowskiego, powiedział, że on sam nie wyraziłby się w sposób, w jaki zrobił to Niesiołowski. "Ale rozumiem, że to jest taka licentia poetica (wice)marszałka Niesiołowskiego" - dodał.

Jak zaznaczył, "każdy odpowiada za to, co mówi". "Nie mam prawa, żeby go pouczać czy zwracać mu uwagę. (Niesiołowski) operuje językiem, który czasem potrafi być kontrowersyjny" - ocenił marszałek Sejmu.